Łamanie barier

Wyprawy do urzędów bywają skomplikowane i trudne dla kogoś, kto raczkuje ucząc się języka. Czasem zależy nam, by pokazać się z jak najlepszej strony, czasami po prostu potrzebujemy zwykłej asysty, by nie zgubić się w urzędowym dialogu. W ostatnich tygodniach dwa razy byłem zmuszony do wizyt. Jedna w ‘stadhuis’ w sprawie wymiany prawa jazdy, druga w urzędzie zatrudnienia w celu uzgodnienia pewnych zaległych spraw. W pierwszym przypadku poradziłem sobie sam. Jak? Wszedłem na strony internetowe opisujące procedurę wymiany dokumentów, poznałem opinie innych i tak uzbrojony ruszyłem na umówioną wizytę.

Po powitaniu poinformowałem panią w okienku, że słabo mówię po niderlandzku, co bardzo ułatwiło mi zadanie. Pani mówiła wolno i krótkimi zdaniami. Pokazywała firmowe papiery tłumacząc skąd przyjdzie dodatkowy formularz i ile czasu będzie to trwało. Ogólnie rzecz biorąc w pół godziny zaoszczędziłem 50 €, które chciałem zapłacić księgowemu za asystę w urzędzie.
Druga wizyta – w UWV, czyli odpowiedniku polskiego pośredniaka, wymagała jednak pomocy skrzydłowego. Wspomniany księgowy nie odbiera ode mnie telefonów, a biuro ma zamknięte na 4 spusty, poprosiłem więc kolegę z dobrym angielskim by mi towarzyszył. Przypominam, że chciałem wypaść jak najlepiej. Po powitaniu poinformowałem urzędnika, że słabo mówię po holendersku i jest ze mną kolega znający angielski. Urzędnik powiedział, że skoro jest ktoś z angielskim to świetnie i z pewnością damy radę. I tu następuje zabawa: Pracownik mówi do kolegi po angielsku. Ten tłumaczy mi na polski, a ja… ja odpowiadam urzędnikowi po niderlandzku. W pewnej chwili urzędnik przeszedł na niderlandzki zwracając się prosto do mnie. Kolega z tłumacza został zdegradowany do skrzydłowego i choć bez jego pomocy nie odpowiedziałbym na wszystkie pytania urzędnika myślę, że zrobiłem dobre wrażenie na pracowniku pośredniaka.

Najlepsza motywacja do nauki i przede wszystkim przełamywania barier w mówieniu to zaoszczędzony w ten sposób czas i pieniądze. Zwykły telefon potrafi kosztować u księgowego nawet 15 €, listy 20 €, a wizyta w urzędzie 50 i więcej. Inwestujemy w siebie, a nie w innych. Idąc na kurs, ucząc się samodzielnie lub przez Internet z każdą godziną oszczędzamy kolejne dziesiątki euro. Zadowolony jestem, ze potrafię dogadać się w sklepie, markecie, potrafię zamówić dostawę i robić setki innych rzeczy, do jakich nie miałem dostępu jeszcze kilka lat temu. Gdy ktoś zapyta mnie czy znam angielski informuję po prostu że holenderski i tylko trochę. Zamiast zamykać się w sobie staram się każdą taką rozmowę jeszcze raz przeprowadzić w głowie zastanawiając się jak inaczej powiedzieć to, co powiedziałem.

Obserwator

Falszywi przyjaciele w języku holenderskim

Wyrazy przeciwstawne w języku holenderskim

Początek pracy w Holandii i używania języka niderlandzkiego